Sekurytyzacja coraz częściej wspiera akcję kredytową w Polsce – Grupa EBI zwiększa aktywność nad Wisłą
Dla wielu osób pojęcie „sekurytyzacja” wciąż brzmi jak termin z akademickich podręczników bankowości, jednak w praktyce to właśnie ten mechanizm potrafi przełożyć się na tańsze finansowanie dla realnej gospodarki – m.in. gdy lokalna firma pozyskuje korzystniejszy kredyt na nową linię produkcyjną czy instalację magazynu energii. Grupa Europejskiego Banku Inwestycyjnego coraz wyraźniej wykorzystuje to narzędzie w Polsce, a umowy zawierane w ostatnich latach miały uwolnić dla rodzimych przedsiębiorców miliardy złotych. / Materiały prasowe
Jak wygląda to narzędzie od strony operacyjnej, z czego wynika znaczenie polskiego rynku dla unijnych instytucji finansowych i jakie korzyści uzyskują firmy – o tym rozmawiamy z ekspertami pracującymi przy tych transakcjach „od zaplecza”. Sekurytyzacja przez długie lata miała przy tym reputację obciążoną skojarzeniami z kryzysem finansowym z 2008 roku. Obecny rynek w Europie ma jednak – jak podkreślają rozmówcy – odmienny charakter: jest regulowany i transparentny, a jego podstawową funkcją ma być wspieranie realnej gospodarki.
Reklama Zobacz także Cały świat na jednym rachunku. Inwestuj na 60 giełdach z całego świata (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
W największym skrócie mechanizm sekurytyzacji umożliwia bankom komercyjnym „zdjęcie” części ryzyka z już udzielonych kredytów (a w przypadku firm leasingowych – z zawartych umów leasingu) i przekazanie tego ryzyka inwestorom zewnętrznym. W efekcie bank odblokowuje kapitał regulacyjny, który wcześniej pozostawał „zamrożony”, i zyskuje przestrzeń do uruchamiania kolejnej akcji kredytowej.
Europejski Bank Inwestycyjny oraz Europejski Fundusz Inwestycyjny – tworzące łącznie Grupę EBI, będącą finansowym ramieniem Unii Europejskiej – wspierają ten proces dwoma głównymi rozwiązaniami: sekurytyzacją tradycyjną (gotówkową), która polega na fizycznej sprzedaży pakietu kredytów do zewnętrznej spółki celowej. Taka spółka „przepakowuje” wierzytelności w obligacje i sprzedaje je inwestorom rynkowym, a Grupa EBI albo nabywa te papiery bezpośrednio, albo zapewnia gwarancje innym podmiotom. Kluczowy skutek jest taki, że gotówka z tytułu sprzedaży portfela trafia do banku od razu i może zostać przeznaczona na nową akcję kredytową.
Drugim rozwiązaniem jest sekurytyzacja syntetyczna. W tym wariancie kredyty nie są sprzedawane – pozostają w bilansie banku, natomiast transferowi podlega wyłącznie ryzyko kredytowe. Portfel dzieli się wirtualnie na transze, a EBI obejmuje gwarancjami tzw. transzę mezzanine, czyli warstwę o umiarkowanym ryzyku kredytowym, która zwykle „psuje” się dopiero w warunkach wyraźnego pogorszenia koniunktury. Dzięki takim gwarancjom bank może ponownie wykorzystać część kapitału, który wcześniej był zablokowany jako zabezpieczenie, i przeznaczyć go na udzielanie kolejnych kredytów.
– Intencją unijnych decydentów jest uczynienie sekurytyzacji bardziej dostępną i powszechną. O ile w sekurytyzacji tradycyjnej Europa wciąż ustępuje Stanom Zjednoczonym, o tyle w sekurytyzacji syntetycznej jesteśmy liderem. To instrument, który pozwala bankom redukować ryzyko, a w konsekwencji obniżać wymogi kapitałowe i przeznaczać te środki na nowe finansowanie dla gospodarki – tłumaczy nam Jesper Skoglund, menedżer ds. sekurytyzacji w Europejskim Funduszu Inwestycyjnym.
Gdy Grupa EBI obejmuje zabezpieczeniem określoną transzę ryzyka, wiąże to z warunkiem po stronie banku: uwolniony kapitał ma wrócić do gospodarki w formie nowych kredytów. Znaczenie ma tu również tzw. efekt mnożnikowy, który zwykle mieści się w przedziale od 2 do 4 razy wartości inwestycji. Oznacza to, że jeśli Grupa EBI zabezpiecza ryzyko o wartości 100 mln euro, bank komercyjny zobowiązuje się uruchomić nowe finansowanie nawet na 400 mln euro.
Na tle regionu Europy Środkowo-Wschodniej Polska jest wskazywana jako jeden z najbardziej dojrzałych i dynamicznych rynków sekurytyzacyjnych. Nad Wisłą Grupa EBI zawiera średnio dwie duże umowy rocznie. Dla porównania, w skali całej Unii Europejskiej grupa podpisuje rocznie około 20 takich umów o łącznej wartości około 6 miliardów euro.
W 2024 roku Grupa EBI zainwestowała w Polsce w transakcje sekurytyzacyjne 4,5 mld zł. Wśród tych przedsięwzięć znalazła się pierwsza w kraju „zielona” sekurytyzacja zrealizowana z estońskim Inbankiem oraz przełomowa transakcja z Santander Bank Polska, ukierunkowana na wsparcie przedsiębiorczości kobiet. Obie struktury otrzymały międzynarodowe wyróżnienia branżowe.
W 2025 roku wartość podpisanych umów wyniosła 1,7 mld zł. Choć nominalnie oznaczało to niższą kwotę, to – z uwagi na efekt mnożnikowy – ma się ona bezpośrednio przełożyć na 3,5 mld zł nowej akcji kredytowej dla polskich firm i konsumentów.
W zeszłym roku z sekurytyzacji skorzystała m.in. platforma Vehis oferująca leasingi samochodów. Grupa EBI podpisała też już czwartą umowę tego typu z Santanderem (obecnie Erste), tym razem zobowiązując bank do finansowania m.in. samochodów elektrycznych oraz paneli fotowoltaicznych.
Wartości transakcji zmieniają się z roku na rok, co wynika m.in. z faktu, że ich przygotowanie, a następnie zbudowanie odpowiedniego portfela kredytowego, wymaga czasu. Banki sięgają po takie finansowanie często w cyklach dwu- lub trzyletnich. Grupa EBI nie działa tu w logice walki o udziały rynkowe – pełni rolę inwestora kotwicznego (anchor investor), wspiera edukację rynku i przeciera szlaki.
Podsumowując, sekurytyzacja – w modelu tradycyjnym i syntetycznym – pozostaje narzędziem, które ma uwalniać kapitał w bankach i wspierać dalszą akcję kredytową. W Polsce Grupa EBI utrzymuje regularną aktywność w tym obszarze, a skala podpisywanych umów przekłada się na możliwość zwiększania finansowania dla firm i konsumentów, z wykorzystaniem efektu mnożnikowego.